Mikołaj Kłossowicz

Śmieci w górach

Parę lat temu przy zejściu ze Śnieżnika okulary przeciwsłoneczne zsunęły mi się z oczu i w filmowym stylu ześlizgnęły po zaśnieżonym zboczu, by na koniec podskoczyć na małej górce i zniknąć za krawędzią urwiska. Razem z towarzyszami przyglądaliśmy się tej scenie, wiedząc, że niewiele jesteśmy w stanie zrobić. I tak niestety, przyznaję, dołożyłem swoją niechlubną cegiełkę do rosnącej sterty śmieci w naszych pięknych terenach wypoczynkowych. 

Przytaczam tę historię, ponieważ takich zgubionych przedmiotów w górach możemy napotkać sporo. A to komuś zsunie się bluza z plecaka, a to zostawimy kijek przy szlaku, gdzie indziej znajdziemy antypoślizgowe nakładki na buty czy wspomniane już okulary. Przypadkowe przedmioty, świadczące o turystycznej popularności szlaków i pewnej nieostrożności wędrowców. Z reguły są one szybko zauważane i na szczęście usuwane. 

Nieco gorzej sytuacja ma się z papierkami po cukierkach czy batonikach, torbami foliowymi 🌫, plastikowymi butelkami, z puszkami po napojach i piwie, ze szklanymi pojemnikami i flaszkami, chusteczkami higienicznymi i papierem toaletowym.
To, powiemy sobie, jest śmieć, w dodatku nie mój więc oczywiście niczyj. Widzimy, machamy głową i idziemy dalej. Przez naszą postawę jeden papierek przeradza się w kilka, te w stertę, a później dzikie wysypisko mamy już gotowe. Oczywiście taka apokaliptyczna wizja raczej się nie spełnia, niemniej jednak im rzadziej uczęszczane szlaki, tym częściej widać na nich wieloletnie zaniedbania w tej sprawie. 

Możemy się oczywiście zastanowić czy rzeczywiście jest tak źle. W zeszłym roku w wyniku akcji „Czyste Tatry” wolontariusze znieśli z gór 586 kg śmieci [1]. To ilość, jaką przeciętny Polak byłby w stanie wyprodukować w ciągu dwóch lat [2]. Trudno mi jest sobie wyobrazić jak bardzo wartość ta by wzrosła, jeśli podobną akcję urządzić wokół szlaków, których nie strzegą strażnicy Parku Narodowego. 
Dlaczego? Pomijając nas – turystów, jako potencjalnych śmieciarzy, swoje trzy grosze dorzucają miejscowi. Niejednokrotnie są to znacznie większe gabarytowo śmieci, których usunięcie wymaga specjalistycznego podejścia. Mówimy tu o prawdziwych dzikich wysypiskach, na które również możemy się w górach natknąć.

➡ Co w takiej sytuacji robić ❓

Po pierwsze dzikie wysypisko należy zgłosić do odpowiedniej jednostki samorządu terytorialnego ⚠ – urzędu gminy/miasta lub jego wydziału ochrony środowiska [3]. Zgodnie z prawem do uprzątnięcia terenu zobowiązany zostanie właściciel nieruchomości [4], jednak w większości przypadków będzie to właśnie gmina. Z własnego doświadczenia wiem, że taka metoda może być jednak mało skuteczna.
Na moje zeszłoroczne zgłoszenie dwóch nielegalnych składowisk na trasie Trójgarb-Chełmiec odpowiedziały dwie z trzech zawiadomionych instytucji. Wiadomość brzmiała: „Pana wniosek został przedłożony odpowiednim organom”. ☑ Zabrzmiało jak czysta spychologia. A sterta śmieci w lipcu miała się równie dobrze co w marcu. 

Inną opcją jest skorzystanie z aplikacji, takiej jak BrudnoTu [5] lub LocalSpot [6], które pozwalają na złożenie zawiadomienia o dzikim wysypisku bezpośrednio do gospodarza terenu (odpowiedniej jednostki samorządu). Korzyścią jest fakt, że używając aplikacji, nie musimy zastanawiać się, do kogo należy przestrzeń. Wysyłamy opis wraz ze zdjęciem i podajemy dokładny adres (współrzędne geograficzne odczytane z GPS), dzięki czemu odpowiedni organ zostanie poinformowany. Dodatkowo możemy śledzić status zgłoszenia, a tym samym nie musimy ponownie kontaktować się z urzędem, aby uzyskać pewność, że śmieci usunięto.

Jeżeli natomiast zastanawiacie się, czy dane składowisko zostało już zarejestrowane, możecie skorzystać z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa [7]. Mapa służy określaniu poziomu zagrożeń bezpieczeństwa w ramach wielu kategorii, jednak po użyciu odpowiedniego filtra wyświetlone zostaną jedynie zgłoszone dzikie wysypiska śmieci z podziałem na nowe, weryfikowane, potwierdzone i usunięte. W mojej ocenie jest to jednak bardziej ciekawostka, a zdublowanie zgłoszenia może jedynie przyspieszyć pracę nad usunięciem sterty odpadów.

➡ Na koniec wróćmy do nas samych. W jaki sposób możemy ustrzec się wcześniej wspomnianych przypadkowych (lub mniej) zaśmieceń gór i lasów❓

Mamy na to kilka sposobów.

➡ Po pierwsze ograniczmy ilość zabieranego w góry plastiku. Wodę nieśmy w butelce wielokrotnego użytku, kanapki przygotujmy zawczasu i spakujmy do pojemnika, orzechy i czekoladę przenieśmy do odpowiedniego pudełka.
➡ Dzieciom nie kupujmy cukierków czy batoników na drogę. Lepszy okaże się banan czy jabłko. Pamiętajmy jednak, że ogryzków i skórek również nie wyrzucamy! Wbrew pozorom nie rozkładają się one tak szybko [8] i mogą być źródłem mikro zaburzeń w ekosystemie. 
➡ Miejmy ze sobą zawsze mały woreczek na śmieci i zabierzmy każdy odpadek.
Nie palmy papierosów w czasie górskich przechadzek! Niedopałki szybko lądują na chodnikach lub o ile łatwiej (o zgrozo!) wyrzucane są one w krzaki.

Najważniejsze jest jednak aby się wzajemnie edukować. A najlepiej to zrobić dając dobry przykład. Ostatnią prośbę kieruje więc do Was drodzy turyści. Weźcie sobie do serca tę jedną drobną akcję i za każdym razem gdy jesteście w górach, zabierzcie ze sobą, chociaż 1 znaleziony śmieć.

➡ Czy możemy na Was liczyć❓

Na dzisiejszą górską wycieczkę zabrał was Mikołaj Kłossowicz – doktor nauk biologicznych, z zamiłowania fotograf, połowa duetu z bloga https://facebook.com/klossowicz.mormol.travel – zdobywców Korony Gór Polski, w drodze po Koronę Gór Europy!

Więcej o górskich wyprawach tej dwójki przeczytacie na ↩ https://klossowicz.mormol.pl/. Sprawdźcie koniecznie❗

Źródła
………………………
[1] Czysta Polska
[2] Ile śmieci produkujemy?
[3] Nielegalne wysypiska śmieci – komu to zgłosić?
[4] Obowiązek usunięcia odpadów składowanych nielegalnie.
[5] Brudno tu
[6] LocalSpot
[7] Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa
[8] Zjedz banana, ale skórkę zabierz ze sobą

O autorze:

Mikołaj Kłossowicz

0 Comments

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Pin It on Pinterest

Share This